Posłwie - okruchy

Wojciech Kass - posłowie do albumu pt. "okruchy. Fotografie"

Dom pod brzozą, 2011, Augustów

ISBN 987-83-932264-0-5

 

 

„Idea obrazu przypisuje szczególną wagę widzeniu, oczom. Oczy są to ręce jak pisał Wolter w traktacie o fizyce Newtona. To zdanie dociera do centrum ogłuszenia światem. Oczy są przedłużonymi rękami, obmacują krajobrazy, przedmioty, twarze, inne ciała. Widzieć znaczy kochać (...) Uczyć się widzieć to uczyć się kochać” – pisze Krzysztof Karasek.

Widzieć to więcej niż patrzyć. Patrzą wszyscy, widzą nieliczni. Z patrzenia wynika retoryka czy pojęcie krajobrazu. Z widzenia wyłania się jego realność, cielesność, następnie fragment, a za nim namacalny detal, zmysłowy szczegół. Akt widzenia jest jednocześnie aktem zbliżenia, aktem wręcz „erotycznej” czułości wobec drobnych znaków czy znamion ciała krajobrazu. Oko-ręka obejmuje je, głaszcze. Wzajemnie „mówią”: zamieszkajmy w sobie. Co widzi Janina Osewska w Księdze Krajobrazu, szerzej, Księdze Bytu? A że widzi, nie ma co do tego wątpliwości. Czy malarska, niekiedy graficzna faktura obrazu, który wyławia okiem, nie jest jakimś tajemniczym systemem znaków nie poddającym się odczytowi? A jeśli znaków to i pisma, więc nie tyle wyławia, co może wy-pisuje? W jej fotografiach, gdzieś głęboko, na dnie tego, co wyjawiają, odbywa się tajemnicze spotkanie logosu i ikony, wzajemne ich dotykanie, falowanie, przenikanie. W tym spotkaniu słowo używa ciała, a oba te „wyrazy” tęsknią do trzeciego stanu – do dźwięku, do muzyki. Czyż muzyką nie są refleksy światła na kręgach wodnych? Czyż palce Chopina, jego opuszki nie były którąś z zawieruszonych cząstek tego światła grającego na wodzie?

W fotografii Janiny Osewskiej pisze do nas swoim nieczytelnym alfabetem natura, z której się wywodzimy, na którą jesteśmy skazani. Ale nie rozumiemy ani jej pisma, ani jej mowy, a zatem i tego, jak oddycha, jak czuje i do czego oraz ku czemu to czucie zmierza, z czym współ odczuwa, z kim lub czym pragnie się połączyć, zjednać. Jarosław Iwaszkiewicz w wierszu Stary poeta zapisał:

(...)

Patrz mówią do nas obłoki

zorze gwiazdy

wiatry

a my nie rozumiemy

Mówią do nas przestrzenie

niebieskie

mówią drzewa rozwijające się

mówią kwiaty

rosną

i mówią

a my nie rozumiemy

I tak już będzie

Z fotografii Janiny Osewskiej mówią do nas woda i lód, ziemia, piach i błoto, mgły, światło, trawy, wodorosty, kamienie, kamyczki, żaby, liście, skorupki, drzewa, wąż, łódki przypominające odpoczywających kochanków. A my nie rozumiemy. Mówią formą i fakturą dziwnych znaków, zakrytego pisma refleksów, smug, pręg, kręgów, fałd, kropli, bruzd, spękań, zmarszczek, załomów, pryzm, łach, muld, grud, grudek, tropów, rysów, sopli, słoi, pasemek, kiełków, ściegów, draśnięć, sęków, floresów, linii prostych, brył. Lecz my nie rozumiemy. I tak już będzie.

Niekiedy autorka wy-pisuje z tła na plan pierwszy liść, który jest jak średniowieczna litera inicjalna, zdobiąca kartę tekstu mądrych ksiąg.

Każde ciało na zdjęciu, każdy znak na tym ciele jest śladem obecności, która dopomina się współodczuwania. Autorka to rozumie i gdyby zadano jej pytanie, jak dba o siebie? Odpowiedziałaby równie krótko: - biorę lekcje z empatii. Rainer Maria Rilke zapisał:

Do współczucia z każdej rzeczy woła,

z każdego ruchu daje znak: Wspominaj!

Ślad jest figurą i metaforą księgi Janiny Osewskiej. Wszystko w stworzeniu jest ważne, w każdej sekundzie cierpi, w każdej się raduje, w każdej się smuci, w każdej tańczy. W każdej umiera, w każdej żyje. Janina Osewska chciałaby pojąć ten taniec, ten znak dobywający się z każdego poruszenia, Księgę Bytu, jej Literę.

Wojciech Kass

 

 
wstecz   dalej »