Ogrodowy zapach wierszy

   Eligiusz Dymowski: Ogrodowy zapach wierszy.

   rec. tomu: Do czasu przyszłego. Tikkun, Warszawa, 2007

   W: Radostowa, nr 9 -10(128-129), 2008, s. 51

Ogrodowy zapach wierszy

Literacką mapę Polski od pewnego czasu ubogaca swoją poezją pochodząca z Augustowa Janina Osewska. Z krótkiej noty biograficznej dowiadujemy się, że ukończyła Politechnikę Białostocką oraz Podyplomowe Studia Pedagogiczne na Uniwersytecie Warszawskim i informatykę na Politechnice Warszawskiej. Pracuje w rodzinnym Augustowie w Szkole Podstawowej nr 6 im. Armii Krajowej. Do tych rozległych zainteresowań dochodzi jeszcze pasja fotografowania oraz pisanie wierszy. Debiutowała w roku 2000 w piśmie „Najprościej”. Od tamtego czasu wiele jej tekstów możemy znaleźć w różnych czasopismach czy almanachach. Jej ostatni tomik wierszy zatytułowany „Do czasu przyszłego”[1] przenosi nas w świat wyobraźni osoby wyjątkowo wrażliwej na to, co wokół naturalne i najprostsze zarazem. I nie chodzi tu wcale o jakiś banalny zachwyt, uproszczony w kolorystyce oraz w estetyce doznań, ale jest to świat pełen piękna, osobistych wspomnień, które w poetyckim zapisie przemieniają się w niezwykłą siłę, działającą na zmysły i wyobraźnię. To świat nierzadko niewinny, wręcz czysty, spokojny i łagodny, jak chociażby w wierszu „Zbieranie jagód”

wychodziło się o poranku

kiedy drogę przytulały mgły i budziły wielogłosy

na spotkanie pod krzyżem na skraju wsi

gdzie chwilę dla Pana Boga

zapisywał na czole i piersiach

a czas na dotyk ramion zabierał drabiniasty wóz

który wiózł resztki nocy woń tabaki i nas

przez ciszę kwietnych łąk

do magicznej linii

pomiędzy zaoraną ziemią i początkiem lasu

za którą nic nie przypominało zostawionego

Podobne klimaty czuje się i w innych wierszach: „Zapach malin”, „Orzechowy sad”, czy „Dom pod burzą” i „Poranek”. Jakże dziś w tym świecie nad wyraz rozkrzyczanym, hałaśliwym, w nieustannym zabieganiu, potrzeba spokoju i ciszy. Rozumie to dobrze Janina Osewska, wychowana przecież w naturalnej scenerii augustowskich wód i lasów, gdzie przyroda ma porównywalne znaczenie do ludzkiego życia: po prostu jedno i drugie trzeba za wszelką cenę chronić przed wszelkim skażeniem i zatruciem.

Jest w tych wierszach również wyczuwalna nuta goryczy i rozczarowania. Nawet uczucia czasem stają się zbyt ciężkie i jakby już tylko na odległość. Ale czy można przejść przez życie inaczej? Jakże jest trudno przewidzieć monotonię czasu wpisaną w kartę człowieka. Są przecież takie nieprzewidywalne momenty – powie poetka – że nawet „za późno zakwitają jaśminy”:

już lipiec a one w pąkach

trzymają opowieść o lecie

jakby czas i nazwy miesięcy pogubiły porządek

i nic do siebie nie pasuje – nawet my

pod tym jaśminem

za późno o wiek naszych dzieci

o wylęgi piskląt i wyrośnięte drzewa

które zapisywały ich wzrastanie tam

gdzie nie spotkały się nasze myśli

i drogi

nic nie zapowiadało

spóźnionego kwitnienia jaśminu

Marzenia, sny są w tym tomiku intymnym zapisem przeżyć i doznań poetki. Tak samo ważne jak empiryczny dotyk codzienności, bo wkomponowane w całość ludzkiej tkanki. Dlatego piękne, bo zwracające się w kierunku czasu przyszłego. Niosące z wiarą nadzieję, a wtedy ogrodowy zapach wierszy przemienia się w rajski wymiar tęsknot i niewinności. I chociaż:

świat jak Ty umiera każdej jesieni

i każdej wiosny czci Twoje narodziny

a człowiek biegnie – biegnie – i biegnie…

wystarczy zaczerpnąć ze źródła krajobrazu

choćby naparstkiem ciszy by stanąć

twarzą w Twarz

(„Listopad)

Dziękuję poetce za te wiersze i chwile nieukrywanych wzruszeń. Dobrze, że tak wielu wśród nas nosi w sercu wiersze, a nie tylko do antykwariatu, gdzie grubieją samotnie od kurzu. Mam nadzieję, że Janina Osewska jeszcze nie raz pokaże swoją poetycką mądrą i piękną Twarz.

Eligiusz Dymowski



[1] Janina Osewska, Do czasu przyszłego, Fundacja Literacka TIKKUN, Warszawa 2007, ss. 37.

 
wstecz   dalej »