Józefa Drozdowska: W stronę ciszy.

 

Józefa Drozdowska: W stronę ciszy.

Rec. tomu: W stronę ciszy. Tikkun, Warszawa, 2003

W: Przegląd Augustowski, nr 6(99), Augustów, 2003

ISSN 1426-241X

W: Najprościej, nr 2(60), Białystok, 2003

 

 

W stronę ciszy

 

 

Nakładem warszawskiego wydawnictwa TIKKUN ukazał się tomik wierszy Janiny Osewskiej. Wierszy zawieszonych w przestrzeni ludzkiego istnienia pomiędzy dzieciństwem a starością. Ich bohater, w domyśle alter ego autorki, zakorzeniony w micie dzieciństwa, gdzie metamorfozy makówek bawią się na zielonym bielniku, doświadcza więcej lub mniej świadomie zjawisk wolności, trwania, ale też i przemijalności czasu, a co za tym idzie i przestrzeni; może i słowa. Radość wolności na pewnym etapie jego życia zaprzedała się słowu i myślę, że w tym samym czasie zarazem zaginęła. Jej miejsce przejęła tym samym kontemplacja przestrzeni i zjawisk w niej powstających. Nieba przywdzianego w szary prochowiec, jeziora po mroźniej nocy pękającego w szwach, dębu świadka chyba nie bez znaczeń, ciągłego zabiegania o ciszę. Czy chodzi tu o ciszę słowa, czy o ciszę myśli, a może o jedno i drugie? Odpowiedzieć musi to sobie każdy z czytelników z osobna. W miejsce porzuconego dzieciństwa wchodzi niezmiernie delikatnie ukazana przestrzeń bycia we dwoje. Dotknięta, muśnięta ledwie subtelnym erotyzmem ustępuje kontemplacji starości, czasu, w którym znów każdy jest sam na sam ze sobą. Życie toczy się według niezmiennych przyjętych przez przyrodę zasad. Dzieciństwo stające się z czasem dla twórcy mitem przechodzi w dojrzałość, a ta niebawem w zmierzch życia. Zostają jedynie pamięć i fotografie. Wielką sztuką jest zauważyć w zmierzchu życia, w czasie, w którym opuszcza człowieka wszelkie piękno, urodę tego czasu. Tkwi ona w wierszach Osewskiej nie w ckliwości, ale w rzetelności jego poetyckiego opisu. Po naszych śladach przyjdą inni, będą mocować się ze słowem, będą kochać i tęsknić za śmiercią, a nam pozostaje jedynie westchnienie do Pana, by tę naszą rozsypaną jedność od zabawy w dom po okulary ze szkłami jak denka od butelek zebrał i kiedyś w jedną przestrzeń scalił, bo jak pisze poetka ponad myślą moją// myśl Twoja. Zastanawiam się, co znaczy tytuł: W stronę ciszy. Czy w stronę słowa nie chcącego się zgadzać na bycie jedynie składowiskiem celów i znaczeń, czy metafizycznej przestrzeni nieba, a może fizycznej izolacji od nadmiaru człowieczego gwaru? Myślę jednak, że i to pierwsze, drugie i trzecie zarazem. Cisza, bowiem jak i człowiek ma, co najmniej trzy oblicza.

Wiersze te, przetykane ciekawymi metaforami i świetnymi opisami zjawisk przyrody, z jednej strony lekkie jak dmuchawce, liryczne; z drugiej zaś dotknięte ciężkim brzemieniem losu nie nadają się do szybkiego przeczytania. Trzeba je smakować, wielokrotnie czytając każdy z nich. Z jednej strony rozsypane po wielu sferach rzeczywistości, z drugiej układające się w pewną całość. Czy kobieta – poetka, Janina Osewska dotknięta skrzydłem wiersza stanie się smolną drzazgą polskiej literatury? Pokaże to przyszłość. Ja jej, chociaż nie bez odrobiny zazdrości, życzę by tak się stało.

 

Józefa Drozdowska

 

Janina Osewska: W stronę ciszy. Warszawa: wyd. TIKKUN, 2003. – 40 s. ISBN 83-85683-30-5

 
wstecz   dalej »