OKOPY W ŚRODKU EUROPY

 

OKOPY W ŚRODKU EUROPY

W dniu 17 października 2003 r. wyjechaliśmy na kolejną wyprawę turystyczną SKT „Włóczykij”. Tym razem do Suchowoli, geograficznego środka Europy określonego już w 1775 roku. Okazuje się, że leżąca przy trasie Augustów – Białystok miejscowość, najczęściej omijana przez przejeżdżających, posiada wiele atrakcji historycznych i etnograficznych. Jest też pograniczem kultur i narodów. To kolebka, z której wyrosły takie osobowości jak ks. Jerzy Popiełuszko i błogosławiona Bolesława Lament. Tutaj, do doktora Rudzińskiego – „Garbatego” przyjeżdżali chorzy z całego Podlasia.

Umówieni wcześniej z proboszczem parafii pod wezwaniem św. Piotra i Pawła, zwiedzamy kościół. Proboszcz opowiada nam, że pierwszą budowlę z drewna wzniesiono w 1795 roku, a w 1885 ks. W. Kulesza wybudował świątynię w stylu renesansowo – barokowym, którą 28 lipca 1944 roku Niemcy podminowali i wyburzyli front i dwie wieże kościoła. Wówczas przepadły wszystkie, umieszczone w wieżach, dokumenty. Oglądamy interesujące malowidła ścienne wykonane przez tutejszego artystę Marka Karpa. Po wyjściu z kościoła odwiedzamy symboliczne groby Jerzego Popiełuszki i Stanisława Suchowolca .

 

KAPELAN SOLIDARNOŚCI

Następnie zwiedzamy izbę pamięci poświęconą ks. Jerzemu Popiełuszce urodzonemu 14 września 1947 roku we wsi Okopy k. Suchowoli. Ksiądz Jerzy organizował spotkania religijno – formacyjno – modlitewne dla studentów, lekarzy i pielęgniarek szpitalnych. W sierpniu 1980 roku z polecenia kardynała Stefana Wyszyńskiego pracował wśród robotników i hutniczej Solidarności. Podczas wielu mszy odprawianych w intencji ojczyzny zdecydowanie i odważnie głosił ideały sprawiedliwości społecznej, wolności, prawdy, miłości obrony praw ludzkich i godności człowieka. W lipcu 1984 roku został oskarżony przez Prokuraturę Wojewódzką w Warszawie o zniesławianie władzy państwowej. Trwała kampania oskarżeń i ataków na kapłana, który 19 października 1984 roku został w bandycki sposób napadnięty i bestialsko torturowany przez trzech funkcjonariuszy MSW, a następnie wrzucony do Wisły k. Wrocławia. Pogrzeb zamordowanego księdza odbył się 3 listopada. Ciało złożono przy kościele pod wezwaniem św. Stanisława Kostki w Warszawie. W odwiedzanej przez nas izbie pamięci oglądamy pamiątki z okresu pobytu kapłana w więzieniu, zdjęcia, dokumenty, odznaczenia m.in. Krzyż Vilituti Civili nadany mu pośmiertnie.

 

GŁAZ I ŁUK

W suchowolskim parku oglądamy trzy godne uwagi obiekty. Pierwszy z nich to ogromy „łuk – krzyż papieski” upamiętniający jubileusz roku 2000. Łuk – krzyż z pobytu Jana Pawła II w 1991 roku w Białymstoku został staraniem Rady Miasta, kapłanów i społeczeństwa przeniesiony do Suchowoli w 1993 roku. Informuje o tym dwujęzyczny napis ( po angielsku i po polsku) na pamiątkowej, kamiennej tablicy, drugim interesującym obiekcie w parku. Czytając dokładnie umieszczony tam tekst dowiadujemy się też, że Suchowola otrzymała prawa miejskie w 1777 r ( nadane przez króla Stanisława Augusta) i posiadała je do 1950, potem ponownie stała się miastem w 1997 r. Proces miastotwórczy zapoczątkował wydany w 1681 roku przez króla Jana III akt zezwalający na uformowanie się wiejskiego targowiska, które zlokalizowano (może nawet w tym samym roku) przy karczmie zwanej „Paryż”. Do dzisiaj znany jest suchowolski targ, gdzie można nabyć konia sokólskiego i gdzie dawniej kupowano, między innymi, kożuchy szyte ze skór wyprawianych przez tutejszych Tatarów. Trzecim oglądanym przez nas obiektem jest głaz oznaczający środek Europy. Już w drugiej połowie XVIII wieku pojawiła się opinia o Suchowoli jako środku Europy. Potwierdził ją kartograf królewski Szymon Antoni Sobiekrajski, który przyjechał tutaj 1 kwietnia 1775 roku w celu wykonania pomiarów oraz przeprowadzenia narad i rozmów w Białymstoku.

 

TATARZY

Skąd przybyli i dlaczego tutaj zjawili się Tatarzy? W 1996 roku minęło ponad dwieście lat od kiedy w Suchowoli mieszkają Tatarzy. Początki osadnictwa wiążą się z upadkiem Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Tatarzy litewscy zwrócili na siebie uwagę w Insurekcji Kościuszkowskiej. Caryca Katarzyna II w ukazie z 30. października 1794 roku potwierdziła Tatarom wolność religii i wszystkie posiadane przez nich prawa. Podczas Powstania Kościuszkowskiego w dobrach grodzieńskich ogłoszono mobilizację Tatarów. Katarzyna II zachęcała ich do służby w armii rosyjskiej. Prusacy rozpoczęli również akcję werbowania ich do armii pruskiej. Fryderyk Wilhelm II utworzył pułk Tatarów pozostających na żołdzie królewskim. Przystąpiono do wybierania odpowiednich terenów na osadzenie żołnierzy. Potrzebna im była ziemia do prowadzenie gospodarstwa i duże ilości łąk i pastwisk przeznaczonych do hodowli koni. Po rozważeniu wielu miejsc ostatecznie, w listopadzie 1796 roku, zapadła decyzja o osiedleniu 45 rodzin tatarskich w Suchowoli nad Biebrzą. Potomkowie tatarskich osadników mieszkający tutaj do dzisiaj zachowali odrębność religijną. Obecnie mieszka w Suchowoli 47 rodzin tatarskich.

 

ŻYDZI

W 1689 roku król August II wydał przywilej zezwalający Żydom mieszkać, osiedlać się, budować kramy, założyć cmentarz i posiadać bożnicę czyli tzw. szkołę w miejscu zwanym Sucha Wola. Podobno w 1698 (1747?) wzniesiona została tu drewniana synagoga, uznawana w XVII i XVIII w. za największe osiągnięcie polskiej sztuki ciesielskiej, po której pozostały już tylko zdjęcia. W 1747 roku w żydowskiej gminie Suchowola żyło 685 Żydów. Obok miasteczka żydowskiego egzystowała wieś Suchowola zamieszkała przez 117 rodzin chłopskich.

 

DO WSI OKOPY

Wędrując drogą z Suchowoli na Janów zatrzymujemy się obok starego wiatraka holenderskiego. Właściwie jest to ruina budowli, ale z ciekawością zaglądamy do jego wnętrza, by stwierdzić że drewniane mechanizmy są jeszcze w dobrym stanie. Idąc dalej oglądamy pierwszy, z siedmiu na trasie naszej wędrówki, przydrożny krzyż wykonany przez nieżyjącego (zm. 1958 r.) Piotra Ratkiewicza, o którym tak oto pisze poetka:

 

Rzeźbiarz

Mówią starzy:

kobieta go w Grodnie zwiodła,

na księdza się nie wyuczył.

A może było inaczej?

W Ameryce udał skończonego kapłana

i czynił wszelkie posługi.

Sześciu skrzyń książek się dorobił!

Uciekał przed sądem

przywiózł je do domu ojca,

z którego też musiał uchodzić

- wszak kłamstwa się dopuścił!

Jako żebrak na strawę

rzeźbieniem w drewnie zarabiał.

Książki po jego śmierci

Siostra w polu spaliła,

- takie dziwne nikomu nie służą...

czytam z krzyży wioskowych,

z figurek Chrystusa,

opłakującej go Matki,

promieni i gwiazdek

i nie wiem, czy cierpiał,

czy był z sobą pogodzony.

(fragment z wiersza OKOPY Ireny Baturowej)

Po przejściu 3 km zatrzymujemy się na brzegu rzeki Olszanki, w gospodarstwie agroturystycznym „Nad Stawem” państwa Elżbiety i Tadeusza Grabowskich, które jest laureatem Ogólnopolskiego Konkursu „Zielone Lato 2001”. Tutaj, pod okiem instruktora, bierzemy krótki kurs jazdy konnej. Potem przy wspólnym ognisku dzielimy się wrażeniami, pieczemy kiełbaski, ogrzewamy się gorącą herbatą i wyruszamy dalej, w poszukiwaniu kurhanów.

 

ODNALEZIONY KURHAN

Wieś Okopy jest długą ulicówką. Niecierpliwie wypatrujemy domu, w którym urodził się ks. Jerzy Popiełuszko. Zanim do niego dojdziemy oglądamy stare chałupy, z pięknymi ozdobnikami nad oknami i drzwiami i szczytami szalowanymi w rozmaite wzory i zatrzymujemy się przy źródełku, które podobno nigdy nie zamarza. Może cudownym? Kolejny przystanek to rodzinny dom ks. Jerzego i kapliczka poświęcona jego pamięci. Nie jesteśmy tutaj jedynymi turystami. Na dwa dni przed 19 rocznicą męczeńskiej śmierci kapłana pamiętają o nim również inni młodzi ludzie. Postanawiamy raz w roku odbyć podobną wędrówkę. Przed nami kolejne spotkanie z rzeką Olszanką, a na horyzoncie stożkowy nasyp ziemny porośnięty trawą i jałowcami. To poszukiwana mogiła – kurhan, kryjąca jeden albo więcej grobów, którą miejscowi rolnicy oszczędzili przed zniszczeniem. Inne kurhany nie ostały się. A było ich tutaj kilka.

 

Kurhan

Za wodą – pole.

Na horyzoncie – kurhan.

Brodu na Olszance pilnują głazy

pracowicie ułożone przez ludzi.

Nad wodą...

młody człowiek wyciąga rękę w stronę kurhanu

- jakiś ważny Tatar tam leży.

Z wody wychodzi droga,

przy niej na rozległym polu

suche trawy wiatr głaszcze.

Żadnym narzędziem nie ranić ziemi!

Bo ojciec jego ojca tak mówił.

Pytamy:

- i pan tu tez nigdy nie orał?

- To cmentarz mahometan,

nie trzeba!

Stare jałowce z kurhanu

Przysłuchują się rozmowie.

(fragment wiersza OKOPY Ireny Baturowej)

Tak kończy się ta krótka, acz bardzo interesująca wyprawa. Jej wielowątkowość jest dla najmłodszych uczestników trudna do ogarnięcia. Jednak skojarzenia z tym ciekawym miejscem pozostaną w pamięci, a może nawet zaowocują wyprawami rodzinnymi. I tak, jak zdziwiła się jedna z czwartoklasistek, że nie trzeba daleko wyjeżdżać, by zobaczyć piękne i interesujące miejsca, tak od dwunastu lat kiedy wędruję z dziećmi wciąż nie opuszcza mnie podobne zdziwienie.

 

Tekst i zdjęcia: Janina Osewska

 
wstecz   dalej »