DO DWÓCH REZERWATÓW, TRZECH ŚLUZ I CZTERECH JEZIOR

 

Kwiecień to martwy sezon dla miejscowości i ludzi żyjących z turystyki, a jednocześnie najpiękniejszy czas dla nas, mieszkańców Augustowa. To właśnie wczesną wiosną, kiedy natura budzi się soczystą zielenią i śpiewem ptactwa, a miejsca zwykle zaludnione są jeszcze puste, możemy odkrywać ich urok i cieszyć się faktem, że tu przyszło nam żyć. Tym razem ruszamy bardzo liczną grupą (34 uczniów i 4 dorosłych) w dorzecze Niemna na podbój najpiękniejszych miejsc w odległości ok. 35 km od Augustowa.

DO DWÓCH REZERWATÓW, TRZECH ŚLUZ I CZTERECH JEZIOR

Wyruszamy spod szkoły autobusem z „Orbisu” przez Przewięź w kierunku Paniewa. Przejeżdżamy pierwszą na naszej trasie śluzę na Kanale Augustowskim łączącą jezioro Białe i Studzieniczne. Celem naszego pierwszego postoju jest gruntownie remontowana w ostatnich latach śluza w Gorczycy. Tutaj, w 1999 r. zakończył rejs statkiem augustowskiej żeglugi Ojciec Święty Jan Paweł II. Oglądamy głaz upamiętniający jego pobyt i wyruszamy do pobliskiego Paniewa.

PANIEWO

Przy domu śluzowego, pobudowanego w latach 70 – tych na wzór zachowanych obiektów z czasów budowy Kanału Augustowskiego, zapoznajemy się z dwujęzyczną informacją o śluzie Paniewo zamieszczoną na tablicy opatrzonej znakiem Unii Europejskiej. Oglądamy tę dwukomorową budowlę hydrotechniczną, która łączy jezioro Paniewo i o 7 m niżej położone jezioro Krzywe i przechodzimy obok karczmy Starożyn, aby „rzucić okiem” na jezioro Paniewo i zrobić zbiorową fotografię. Nad jego brzegiem znajdujemy pierwsze kwiaty podbiału, rośliny leczniczej i udajemy się lewym brzegiem jeziora Krzywego w stronę śluzy Perkuć. Po drodze podziwiamy rośliny chronione: kwitnące przylaszczki, różowy wawrzynek wilczełyko i widłak jałowcowaty. Na pobliskich bagnach Borsuki uczestnik wędrówki wypatruje żurawia. Najpierw jeden, a potem dwa spłoszone naszymi okrzykami zachwytu, krążą nad bagnem. W pobliżu najpiękniejszej z kanałowych śluz, nad rzeczką Pirkucią dzieci znajdują pierwsze zawilce i zbierają ubiegłoroczne nasiona wiesiołka z przeznaczeniem na preparaty. Podobno wiesiołkowe nasionka wyglądają pod mikroskopem jak kromki chleba, więc trzeba to sprawdzić. Podobnie jak zapach kwasu mrówkowego, który pozyskujemy kładąc na mrowisko chusteczkę. Wydzielina posiada ostry, podobny do octu, zapach. Dobra jest na katar i choroby reumatyczne.

ŚLUZA PERKUĆ

Zatrzymujemy się przy urokliwej śluzie Perkuć, którą w latach 1827 – 1828 zbudował 23 – letni przyjaciel Ignacego Prądzyńskiego, podporucznik Kwatermistrza Generalnego, Julian Piędzicki. Młody budowniczy zmarł na cholerę podczas wojny rosyjsko – tureckiej na Bałkanach w rok po zakończeniu budowy śluzy. Wieść o jego śmierci stała się przyczyną zgonu jego ojca, urzędnika na dworze Czartoryskich w Puławach. Śluzówka, usytuowana na wzgórzu ma ponad 80 lat i pewnie żyje w niej pamięć o litewskim rudniku Pirkuciu, od nazwiska którego pochodzi nazwa tego bajkowego miejsca. Rudnik wytapiał żelazo na potrzeby kamedułów wigierskich w XVIII wieku przez okres ok. 80 lat.

REZERWAT PERKUĆ

Po odpoczynku podążamy dalej drogą holowniczą wzdłuż kanału, który łączy się z jeziorem Krzywym. Tutaj znajduje się tablica informacyjna o Rezerwacie Perkuć chroniącego jeden z najcenniejszych fragmentów Puszczy Augustowskiej. Występuje tu bór mieszany z dorodnym drzewostanem sosnowo – świerkowym ,bór świeży, leszczynowo – świerkowy las mieszany, grąd, ols z olchą czarną i brzozą omszałą - podaje przewodnik Po ziemi Augustowskiej. Udajemy się w głąb puszczy, drogą położoną na ciągu wzniesień przypominających ozy, jak twierdzi Andrzej Ber, pomiędzy jeziorami Kruglak i Mikaszewo. Celem naszej wędrówki jest dojście do najwęższego i najwyższego miejsca dzielącego jeziora, z którego widać oba zbiorniki wodne: jezioro Mikaszewo o powierzchni 126 ha, długości 3,8 km, szerokości 0, 65 km i głębokości 15 m oraz Kruglak o powierzchni 20 ha, długości 0,7 km, szerokości 0,5 km i największej głębokości 4, 2 m. Nie wystarcza nam jednak widok z góry, więc schodzimy nad brzeg Mikaszewa, a potem jeziora Kruglak, którego nazwa pochodzi od jego okrągłego kształtu. Dołem, pokonując liczne przeszkody w postaci powalonych drzew, dziur i chaszczy przechodzimy na mostek łączący jezioro Krzywe z jego zarastającą zatoką, na którym rozgrywały się sceny filmu „Czarne chmury”. Odpoczynek urozmaicają nam bytujące tu perkozy i łabędzie. Wędrujemy dalej wzdłuż brzegu jeziora Krzywego zataczając pętlę kończącą się w miejscu naszego startu. Ze względu na obecność nowicjuszy ułatwiamy uczestnikom wyprawy zadanie i do Jaz podjeżdżamy autokarem.

JAZY I REZERWAT STAROŻYN

Tu na jednej z dwóch rozległych bindug, z widokiem na jezioro Mikaszewo, po uprzednim zbieraniu chrustu i poszukiwaniu patyków do kiełbasek, urządzamy ognisko. Po półtoragodzinnym relaksie w słońcu i ciepłym wietrze wybieramy się na drugą – piękniejszą – bindugę, by po raz trzeci ujrzeć jezioro Mikaszewo i przez las udać się do florystycznego rezerwatu Starożyn, utworzonego w 1960 roku. Na jego obrzeżach znajdujemy pierwsze sasanki, chronione kwiaty miłe w dotyku jak futerko kota. Dzieci delektują się dotykaniem fioletowych oznak wczesnej wiosny i z uwagą wypatrują ich kolejnych stanowisk. Głównym cel naszej obecności w rezerwacie są klęczące sosny, dwustuletnie dęby – pomniki przyrody, rzeka Maleszówka i nadzieja na spotkanie głuszca. Dęby mierzymy tzn. obejmujemy i wychodzi na to, że jeden ma objętość ponad trzy a drugi ponad cztery metry. Po drodze dzieci zbierają skarby – pamiątki z wyprawy: krzemienie i huby.

Zbliża się nieuchronnie czas powrotu. W autobusie dokonujemy podsumowania eskapady. Teraz zostało jeszcze wykonanie plansz obrazujących roślinność w rezerwacie Perkuć i Starożyn, opis budowli hydrotechnicznych na trasie wyprawy, wyszukanie szczegółów o organizacji enklaw ochronnych oglądanych przez uczniów… no i prezentacja projektu przed rodzicami.

Zapraszamy na niedzielny spacer z Paniewa przez Perkuć dookoła jeziora Krzywego lub wyjazd do Jaz, a stamtąd na wędrówkę po rezerwacie Starożyn. Najpiękniej jest wiosną, kiedy zieleń ma najświeższy z odcieni, a ptaki nie oszczędzają głosu. Sprawdziliśmy to.

Tekst i zdjęcia: Janina Osewska

 
wstecz   dalej »